Zegarmistrz

Krzysztof Wajdzik

Wystawa Online

Wywiad z Krzysztofem Wajdzikiem – zegarmistrzem

Redaktor: Dzień dobry, Panie Krzysztofie! Dziękuję, że zgodził się Pan na rozmowę. Jak długo pracuje Pan jako zegarmistrz?

Krzysztof Wajdzik: Dzień dobry! Pracuję już od ponad trzydziestu lat. Zegarmistrzostwo to moja pasja, a nie tylko zawód.

Redaktor: Co sprawiło, że zdecydował się Pan na ten zawód?

Krzysztof Wajdzik: Zawsze fascynowały mnie mechanizmy – gdy byłem dzieckiem, rozkręcałem wszystko, co wpadło mi w ręce. Pamiętam, jak rozebrałem zegar ścienny, a potem przez tydzień nie miałem odwagi powiedzieć rodzicom, co zrobiłem! (śmiech) W końcu postanowiłem, że lepiej nauczyć się naprawiać zegary, niż je niszczyć.

Redaktor: Jakie zmiany zauważył Pan w swoim zawodzie przez lata?

Krzysztof Wajdzik: O, sporo się zmieniło! Dawniej zegarmistrz był jak lekarz dla zegarków – wszyscy przychodzili, gdy coś się zepsuło. Teraz, z pojawieniem się smart watchy, klienci częściej pytają mnie, jak naprawić rozładowaną baterię, zamiast przyjść z mechanizmem do naprawy. (śmiech) Czasem czuję się jak dinozaur w czasach nowoczesnych technologii!

Redaktor: Jak smartwatche wpływają na Pana pracę?

Krzysztof Wajdzik: Smartwatche to prawdziwa rewolucja. Kiedyś miałem klientów, którzy przynosili swoje zegarki co miesiąc, a teraz? Teraz mówią: „Zegarek mi nie działa, ale kupiłem sobie nowy smart watch!” To smutne, bo ja nie potrafię naprawić „inteligentnego” zegarka – zbyt wiele elektroniki. Zdecydowanie wolę, gdy w moim warsztacie kręci się prawdziwy mechanizm.

Redaktor: Czy w takim razie stara się Pan przekonywać klientów do tradycyjnych zegarków?

Krzysztof Wajdzik: Oczywiście! Często opowiadam o zaletach mechanicznych zegarków, jak długowieczność i piękno wykonania. I dodaję, że zegarek to świetny sposób na nauczenie się cierpliwości – w końcu musisz go nakręcać! (śmiech) A smart watch? Cóż, on tylko przypomina ci o tym, że czas na lunch!

Redaktor: Czy zdarzyły się Panu jakieś zabawne sytuacje podczas pracy?

Krzysztof Wajdzik: O tak! Pamiętam, jak przyszedł do mnie klient z zegarkiem, który „nie działał”. Po dokładnym zbadaniu okazało się, że był wyłączony – facet nie miał pojęcia, że trzeba go włączyć! (śmiech) To była niezła scena, a ja musiałem powstrzymywać śmiech, gdy zobaczyłem jego minę, kiedy zegarek nagle zaczął tykać.

Redaktor: Jakie umiejętności są najważniejsze w Pana pracy?

Krzysztof Wajdzik: Przede wszystkim precyzja i cierpliwość. Zegarmistrz musi być jak chirurg – trzeba dokładnie znać każdy element, aby wszystko działało jak należy. No i trzeba umieć myśleć jak zegar – czasami trzeba pomyśleć o każdym „tyknięciu”! (śmiech)

Redaktor: Co chciałby Pan przekazać młodym ludziom, którzy rozważają zostanie zegarmistrzami?

Krzysztof Wajdzik: Zachęcam do nauki i eksploracji! Zegarmistrzostwo to nie tylko praca – to sztuka. I pamiętajcie, że każdy zegarek ma swoją duszę. A jeśli ktoś przyjdzie do was z pytaniem o naprawę smart watcha, po prostu uśmiechnijcie się i powiedzcie, że macie na to „czas”! (śmiech)

Redaktor: Dziękuję, Panie Krzysztofie! To była bardzo zabawna i inspirująca rozmowa. Życzę Panu sukcesów w pracy i wielu zadowolonych klientów!

Krzysztof Wajdzik: Dziękuję! I pamiętajcie, czas to nie tylko liczba na zegarze – to również chwile, które spędzamy z bliskimi. A ja zawsze będę tu, żeby je naprawić!