Wywiad ze Stanisławem Nideckim – dekarzem
Redaktor: Dzień dobry, Panie Stanisławie! Dziękuję, że zgodził się Pan na rozmowę. Jak długo pracuje Pan jako dekarz?
Stanisław Nidecki: Dzień dobry! Już od ponad trzydziestu lat. To długa droga, ale wciąż sprawia mi radość.
Redaktor: Co skłoniło Pana do wyboru tego zawodu?
Stanisław Nidecki: Zawsze lubiłem pracę na świeżym powietrzu, a poza tym dachy są mi bliskie. Kiedyś miałem małą przygodę z budownictwem, i tak mi zostało.
Redaktor: Jakie są najważniejsze umiejętności w dekarstwie?
Stanisław Nidecki: Przede wszystkim precyzja i dobre wyczucie wysokości. No i umiejętność unikania niebezpieczeństw – co czasami bywa trudne.
Redaktor: Mówi Pan o niebezpieczeństwie. Czy zdarzyło się Panu kiedyś coś zabawnego na dachu?
Stanisław Nidecki: (śmiech) O tak! Pamiętam, jak pewnego dnia, podczas pracy na dość stromym dachu, zrobiłem krok w tył, żeby lepiej ocenić sytuację… i po prostu spadłem na plecy! Na szczęście wpadłem na worek z materiałem, więc skończyło się tylko na strachu i kilku zdziwionych spojrzeniach kolegów.
Redaktor: Ojej! Ciekawe, co pomyśleli koledzy, widząc Pana na dachu.
Stanisław Nidecki: No cóż, od razu zaczęli wołać: „Staszek, nowa technika dekarska?” (śmiech) Ale ja na przyszłość postanowiłem bardziej uważać na swoje kroki.
Redaktor: Jakie są najczęstsze wyzwania w Pana pracy?
Stanisław Nidecki: Oprócz dachu nad głową, czasem zmienne warunki atmosferyczne potrafią dać się we znaki. Deszcz, wiatr – nigdy nie wiadomo, co przyniesie dzień.
Redaktor: Co lubi Pan najbardziej w swojej pracy?
Stanisław Nidecki: Satysfakcję, gdy widzę, że moja praca naprawdę zmienia wygląd budynku. A też poczucie, że robię coś, co jest potrzebne. Dach to ważna część domu.
Redaktor: Jakie rady ma Pan dla młodych ludzi, którzy myślą o zostaniu dekarzami?
Stanisław Nidecki: Nie bójcie się wysokości i zawsze noście kask! A także warto mieć dobrego kolegę na dachu – czasem przyda się nie tylko pomoc, ale i ktoś, z kim można pożartować, gdy wszystko idzie nie tak.
Redaktor: Dziękuję, Panie Stanisławie! Życzę Panu wielu udanych dachów i mniej „spadających” przygód!
Stanisław Nidecki: Dziękuję! I pamiętajcie, bezpieczeństwo na dachu to podstawa, a dobry humor to klucz do wszystkiego!
